Książkę czyta się szybko, napisana jest prostym językiem, poszczególne wątki są niezbyt długie i pozostawiają odrobinę niedosytu. W moim odczuciu najciekawsze były fragmenty przedstawiające codzienne życie w Bang Kwang – wizyty Michała u lekarza, kontakty z innymi więźniami, handel narkotykami, odwiedziny rodziny. Czytając kolejne rozdziały czekałam jednak podświadomie na fragment:
- Miczun Polli, Miczun Polli…To pozycja dla tych, którzy chcą zobaczyć jak wygląda piekło w raju. Książka obowiązkowa dla osób wyjeżdżających do Azji - ku przestrodze!
Chwile później stałem już przy uchylonym okienku.
- Zabieraj swoje rzeczy – oznajmił Kiet.
- Po co, gdzie? – spytałem.
- Idziesz, zabieraj rzeczy!
- Idę gdzie? – ciągnąłem za język enigmatycznego funkcyjnego.
- Do domu – oznajmił wreszcie poirytowanym głosem, prze który przemawiała totalna zazdrość .
- O cholera – krzyknąłem nieświadomie.