13 gru 2012

"12 razy śmierć. Opowieść z krainy uśmiechu" - MICHAŁ PAULI

Michał z braku pomysłu na dalsze życie wyjeżdża ponownie do Tajlandii. W Mieście Aniołów zostaje uwikłany w przemyt narkotyków i trafia do więzienia. Otrzymuje wyrok 12 kar śmierci. Więzienie to Bang Kwang – jedno z najgorszych i najbardziej przeludnionych na świecie. Michał opisuje kolejne 6 lat, od buntu i walki, po momenty zwątpienia. Wstawiło się za nim trzech polskich prezydentów: Kwaśniewski, Kaczyński i Wałęsa, w końcu ułaskawił go tajski król. To zdarza się niezwykle rzadko, raz do roku. Dla mnie to opowieść o przetrwaniu i o tym, że można stracić wszystko, mieszkanie, zdrowie, zaufanie do ludzi, mnóstwo przyjaciół, a jednocześnie zyskać drugą szansę na nowe życie.

Książkę czyta się szybko, napisana jest prostym językiem, poszczególne wątki są niezbyt długie i pozostawiają odrobinę niedosytu. W moim odczuciu najciekawsze były fragmenty przedstawiające codzienne życie w Bang Kwang – wizyty Michała u lekarza, kontakty z innymi więźniami, handel narkotykami, odwiedziny rodziny. Czytając kolejne rozdziały czekałam jednak podświadomie na fragment:
- Miczun Polli, Miczun Polli…
Chwile później stałem już przy uchylonym okienku.
- Zabieraj swoje rzeczy – oznajmił Kiet.
- Po co, gdzie? – spytałem.
- Idziesz, zabieraj rzeczy!
- Idę gdzie? – ciągnąłem za język enigmatycznego funkcyjnego.
- Do domu – oznajmił wreszcie poirytowanym głosem, prze który przemawiała totalna zazdrość .
- O cholera – krzyknąłem nieświadomie.

To pozycja dla tych, którzy chcą zobaczyć jak wygląda piekło w raju. Książka obowiązkowa dla osób wyjeżdżających do Azji - ku przestrodze!

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Obsługiwane przez usługę Blogger.