Jagielski uczestniczył we wszystkich najważniejszych wydarzeniach historii Afganistanu ostatniej dekady. Obserwował narodziny i upadki tamtejszych reżimów, był świadkiem krwawych rebelii i bratobójczych wojen. W książce opisał swoje doświadczenia, łącząc znakomity reportaż z przejmującą opowieścią o utopii, która od stuleci każe Afgańczykom odrzucać wszelkie kompromisy.
Książka naszpikowana faktami, przez co wolno się czyta. Wciąga jednak od pierwszego rozdziału. W jednej chwili przenosimy się w niebezpieczne góry Hindukszu, na rozpalone pustynie, do zakurzonych i zapomnianych miast, do skalnych grot, bezkresnych stepów czy zaginionych dolin. Tylko ludzie wyjątkowo twardzi i odważni mogli przystosować się do życia w takich warunkach. W kraju, który od dziesięcioleci targany jest wojnami i konfliktami, bohaterami zostają kolejni dowódcy i wojownicy.
Największa zaletą książki jest dystans i brak uprzedzeń. Jagielski do niczego nas nie przekonuje, nie narzuca poglądów, swoim rozmówcom zadaje pytanie „dlaczego” i spokojnie czeka na odpowiedź. Dzięki temu dowiadujemy się dlaczego Talibowie zniszczyli posągi Buddy, co ma wspólnego męska broda z rewolucja i religią, gdzie podziały się kobiety i ich prawa, czy zdrada jest potępiana, co to jest afgańska logika, kiedy Amerykanie zostali wrogami…
Dla mnie to również książka o tym, dlaczego Związek Radziecki nie wygrała, a USA nigdy nie wygra wojny w Afganistanie. To fascynujący przegląd afgańskich watażków, świętobliwych mułłów, walecznych wojowników. To opowieść o trwaniu przy podstawowych zasadach, ideałach i wartościach pozwalających zachować WOLNOŚĆ.
Świetna i wymagająca książka.
0 komentarze:
Prześlij komentarz